Strefa margin. Idealne rozwiązanie gdy masz mało czasu.
Przychodzi taki moment, w którym zaczyna brakować nam czasu na przyjemności, które tak bardzo kochamy. Jest to „zmora” nowoczesnego świata. Możemy mieć w nim naprawdę wiele fajnych rzeczy, dóbr materialnych, ale nie potrafimy i często nie możemy wygospodarować czasu dla siebie, dla rodziny, dla bliskich a co dopiero na własne przyjemności…

To dramatyczne, że mało kogo stać na coś zupełnie darmowego i naturalnego dla ludzi – na czas wolny.
A lato mija. Mija w tempie nieubłaganym. Jak więc najlepiej wykorzystać czas nad wodą, jeśli nie mamy go zbyt dużo danego dnia. Dla wielu z nas szybki wypad jest jedyną możliwością aby czasem spędzić część soboty albo niedzieli nad brzegiem wody łowiąc ryby i zdecydowanie trzeba to zrobić jak najsensowniej. Jednym słowem, wypadałoby tak wykorzystać możliwości zanętowe i sprzętowe aby te dwie czy trzy godziny dały nam maksymalną dawkę satysfakcji związanej z naszym ukochanym hobby!
Przede wszystkim samo przygotowanie nad brzegiem zbiornika to połowa sukcesu. Mam tutaj na myśli fakt, że nie nie może ono trwać długo. Jadąc na taką szybką „sesję” chcę jak najszybciej przygotować się do wędkowania i tak samo szybko zacząć łowić by wykorzystać czas, który mam do maksimum. Oto kilka wskazówek jak ja to robię:
Pierwszą rzeczą po wyjęciu sprzętu z auta i wybraniu miejscówki musi być przygotowanie mieszanek do wędkowania. Zarówno pellet jak i zanęta potrzebują czasu by nadawały się do używania w podajniku do Method Feeder, więc najpierw polecam zabrać się właśnie za ich przygotowanie. Do łowienia w ciepłe miesiące i w strefie przybrzeżnej wybieram zanętę, w której składzie znajduje się znaczny dodatek kukurydzy. Do wyboru są dwie, na które warto zwrócić uwagę. Jedna z nich to mieszanka zanętowa, która bazuje oczywiście na kukurydzy ale posiada spory dodatek mielonych herbatników, które nadają całości naprawdę niesamowitego zapachu. Jest ona w jasnym kolorze co jest idealnym rozwiązaniem jeśli chcemy kusić nią większe ryby takie jak amury i karpie. Musicie też wiedzieć, że ma ona niespotykaną do tej pory spoistość i lepkość po przygotowaniu. Po pierwszej styczności może się wydawać, że jest zbyt lepka ale nic bardziej mylnego ponieważ ta zanęta po chwili pod wodą pracuję tak jak pracować powinny mieszanki do Method Feeder. Bardzo lubię tą zanętę za jej unikalny, niespotykany dotąd słodki aromat. Drugą mieszanką, którą śmiało polecam do tego typu wędkowania to nowa wersja o nazwie „Bream” z serii Super Feeder. Cała wspomniana seria SF jest niezwykle ciekawa i znajdują się w niej zanęty do łowienia różnych gatunków ryb, zarówno na komercjach jak i na wodach naturalnych. Bream to nazwa wskazująca na mieszankę dostosowaną do łowienia leszczy, ale ja wiem, że Brytyjczycy do tego tematu podchodzą zupełnie inaczej niż my w Polsce. Tam leszcze to duże okazy, które zachowują się podczas żerowania jak karpie i dlatego te mieszanki są niezwykle treściwe i dość grubo mielone. Mi jako wędkarzowi, który łowi duże karpie na methodę bardzo to odpowiada bo do ich łowienia taki skład jest wręcz idealny. W mieszance Bream znajduje się to co mnie i karpie interesuje czyli mielona i kruszona kukurydza, a całość jest doprawiona sporą dawką waniliowego aromatu dzięki czemu perfekcyjnie sprawdza się na większości łowisk.









Zarówno jedna jak i druga zanęta potrzebuję około dwudziestu minut na przygotowanie. Odmierzoną porcję namaczamy wodą w proporcji 3:1 (trzy części zanęty do jednej części wody), dokładnie mieszamy i odstawiamy na dwadzieścia minut.
Tyle samo czasu na przygotowanie potrzebuje pellet. Tutaj nie ma innego wyboru niż ProFeed 2mm – to mój sprawdzony typ, który działa o każdej porze roku i chyba na każdym łowisku, na którym miałem okazję wędkować. Jego szybko się przygotowuje zalewając wodą i dociskając drugim pojemnikiem, a po dwóch minutach trzeba odlać wodę. Po tym zabiegu zostawia się go na wspomniane dwadzieścia minut aby stał się odpowiedni do formowania w podajniku.








Teraz kiedy zanęta i pellet odczekują w pojemniczkach albo w wiaderku można ten czas wykorzystać na przygotowanie stanowiska i ustawienie siedziska nad brzegiem. Pamietajmy, że przyjechaliśmy tutaj na szybkę sesję, więc miejsce wybieramy tak by był dostęp do spokojnej części brzegowej. Może to być oberwane miejsce na burcie, kępka rosnącego tataraku albo pas trzcin. Przyznaję, że najbardziej lubię wędkować właśnie w okolicy trzcin. To prawda, że najłatwiej tam zerwać zestaw bo karpie niejednokrotnie wbijają się pomiędzy te zarośla ale wiem, że takie miejscówki mają najwięcej do zaoferowania nam jako wędkarzom.

Nie przyjechaliśmy nad wodę, niestety, na sześć godzin i nie będziemy budować kilku lini do łowienia ani też nie będziemy marnować czasu na nęcenie tychże kilku lini na raz budując sobie możliwości na kolejne godziny. Jesteśmy tutaj aby złowić jak najwięcej ryb w jak najkrótszym czasie – musimy po prostu skupić się tylko na tym przybrzeżnym pasie trzcin. Nie wymaga to według mnie jakiegoś cichego podejścia. Piszę o tym ponieważ czasami słyszę opinie, że łowiąc blisko trzeba być niezwykle cicho. Ja się z tym nie zgadzam i wiem to z własnego doświadczenia. Przecież niejednokrotnie podbierałem szamoczące się w koszu podbieraka duże ryby a za chwilę wstawiałem podajnik obok tego miejsca i łowiłem kolejne sztuki. Nie zachowuję się przesadnie spokojnie nad takim brzegiem, poruszam się tam całkiem zwyczajnie i rozmawiam ze znajomymi, który wpadną poobserwować wędkowanie a ryby nadal biorą…

Ze względu na fakt, że wędkowanie będzie trwało pewnie ze dwie, może trzy godziny to wystarczy zabrać jedno wędzisko. Musi to być kij, który jest krótki by bezproblemowo i szybko operować nim podczas wędkowania w strefie margin. Polecam niesamowicie mocną i jednocześnie zaskakująco cienką w blanku wędkę Preston Innovations Supera X 3m (10ft). Łowić można z powodzeniem takim kijem do pięćdziesięciu metrów od brzegu ale w tym wypadku będzie to wędkowanie przy samych trzcinach. Ta wędka ma piękne ugięcie i podczas holu karpi daje mi duże poczucie komfortu i łowię nią spokojnie bez niepotrzebnych spięć ryb. Myślę, że to najlepszy wybór do takiego typu wędkowania.


Drugim bardzo ważnym narzędziem do wędkowania jest podbierak. Na krótko trwającą sesję biorę ze sobą tylko jeden, nie rozróżniam wtedy wersji z wielkim koszem do pobierania i mniejszym koszem. Jadę jak najbardziej kompaktowo się da i podstawową sztycą dla mnie jest Monster Xtreme Handle XS. Jest ona niesamowicie wytrzymała i ma możliwość zamontowania czaszy podbieraka w jednym z dwóch gwintów, każdy na innej długości sztycy. To świetne rozwiązanie gdyż podbierając ryby ze strefy margin niekoniecznie potrzebować będziemy długiej sztycy, ta krótsza zazwyczaj wystarcza a trzeba pamiętać, że im krótsza sztyca tym szybciej się nią operuje!



A czy nęcić miejscówkę kiedy możemy łowić tylko dwie godziny? Oczywiście, że tak! Ja polecam nęcenie szybkie i skuteczne przy użyciu samej zanęty. Mieszanka zanętowa w nęceniu ma właściwości szybko ściągające ryby w pole łowienia. Do nęcenia mogą służyć także inne produkty, jak na przykład pellet o różnych gradacjach, drobniejszej i grubszej albo ziarna kukurydzy lecz nic tak szybko nie zaprasza karpi i innych ryb, które nas interesują, jak właśnie zanęta. Jest to także powód, dla którego wybieram jedną ze wspomnianych i opisanych przeze mnie mieszanek. Ten dodatek kukurydzy i niesamowity aromat wanilii albo herbatników niesamowicie działa w tej przybrzeżnej strefie wędkowania! NIe ma lepszej opcji na szybkie zwabienie ryb. Samo nęcenie ja robię zupełnie manualnie bez użycia podajnika ani bez koszyków przeznaczonych do nęcenia. Mając tak mało czasu na wędkowanie nie marnuję ani chwili i kiedy pellet i zanęta nadają się do użycia w podajniku do Method Feeder nabijam zestaw i zarzucam w margin. Wtedy od razu zabieram się za formowanie kulek zanętowych, robię to jak wspomniałem ręcznie. To bardzo łatwa sprawa przygotować trzy kuleczki wielkości orzecha włoskiego jednocześnie obserwując szczytówkę wędziska z zestawem w miejscu docelowym. Jeśli miejsce do wędkowania jest na przykład za zakrętem z trzcin, co często się zdarza, wtedy do nęcenia używam procy. Wybieram taką z niezbyt mocną gumą aby nie przestrzelić miejsca łowienia. Oczywiście przyda się do takiego strzelania choć ciut wprawy ale nawet bez tego szybko można opanować ten system. Proc do wyboru jest bardzo dużo, ja używam te od Preston Innovations – zdecydowanie nie będziecie mieli problemu z wyborem odpowiedniej dla Was z takiej oferty.

Generalnie do takiego szybkiego wędkowania nie potrzeba przygotowywać dużo produktów. Ja uwielbiam minimalizm i jeśli tylko mogę to staram się tego podejścia trzymać. Nie ważne czy dotyczy to ilości zabieranych ze sobą rzeczy, wędzisk, toreb, wiader czy innych wędkarskich bagaży. Przy takim wędkowaniu, przy tak krótkiej sesji, nie ma sensu przygotowywać więcej niż po małym podajniku zanęty i pelletu. Ważniejsze aby były one dobrze dobrane do łowiska i sposobu łowienia niż ma być ich sporo ale nieskutecznych. Zupełnie wystarczy jak na półce bocznej znajdować się będą dwa pojemniki z towarem do łowienia, jeden pusty pojemnik do mieszania obu opcji w razie potrzeby oraz jakiś niewielki pojemnik z czystą wodą do dopracowywania konsystencji pelletu i zanęty. Ma być szybko, prosto i przyjemnie.




Zagwozdką często bywa przynęta. Którą zastosować aby dobrze się wpasować w gusta ryb? Nie mamy czasu na testowanie jednej przynęty za drugą. Ja polecam aby nie skupiać się na smakach ale skupić się na kolorach by znaleść ten najskuteczniejszy. Moim zdaniem jest tylko jedna opcja, która zapewni, że wybieramy dobrze, to przynęta Sonubaits Spike’Um typu wafter o nazwie Specials . Po pierwsze jest to połączenie trzech najlepszych kolorów jakie można wybrać do łowienia karpi a po drugie nie ma sensu szukać lepszej opcji niż wafters. Są one tak zbilansowane, że nawet jeśli karpie lub karasie będą żerowały w naszym pellecie dwumilimetrowym albo zanęcie to nieświadomie są w stanie zassać przynętę wraz z hakiem, gdyż jest ona idealnie zbalansowana z hakiem.





Ostatnio taką sesję z strefie margin, zaliczyłem kilka dni temu. Miałem na wędkowanie tylko dwie godziny. Nad wodą był tez mój kolega Krzysiek ale on wędkował już od kilku godzin w strefie przybrzeżnej, więc kiedy ja pojawiłem się nad wodą to Krzysiek miał już niesamowicie dobrze wypracowane miejsce łowienia. Krzysiek nie czekał długo na branie od zarzutu i łowił bardzo ładne karpie. Oczywiście nie miałem szans być lepszym od niego gdy miał tak rozkręcone miejsce ale spokojnie mogłem zabrać mu część karpi nęcąc swoją stronę trzcin dobrze dobraną zanętą. Tak tez zrobiłem i chwilę po podaniu trzech kulek za trzciny mogłem cieszyć się szalonymi odjazdami karpi spod brzegu!




Życzę Wam dobrej zabawy i szybkiego przygotowania do wędkowania w strefie margin.
Marcin Cichosz.
